Legendy o Ełku – tajemnice regionu ełckiego

Legendy o Ełku

Ełk i malownicze, mazurskie okolice słyną z pięknej przyrody i wyjątkowej historii. Wiele wydarzeń ginie jednak w mroku dziejów, przez co wiele opowieści przestaje poruszać się w sferze faktów, a jedynie domysłów lub wierzeń. Legendy są bardzo ważnym elementem lokalnej tożsamości, mieszkając na danym obszarze warto je znać, podobnie jak przyjeżdżając na krajoznawczą wycieczkę. Zatrzymajmy się na chwilę i wysłuchajmy kilku legend, które są związane z Ełkiem lub jego nieodległymi okolicami. W każdej przecież zawsze tkwi jakieś ziarnko prawdy.

Legendy o Ełku

Ciekawostki regionu ełckiego

 

Jezioro Ełckie i podziemny tunel

Zapewne w każdym mieście, w którym historia sięga co najmniej kilkuset lat i nie brakuje historycznych zabudowań, funkcjonuje podobna legenda – o tajemnym, używanym przed wiekami przejściu. Jest tak i w Ełku, a wiąże się z tym ciekawe podanie.

Legendy o Ełku

Legendy o Ełku

Ełk – widok miasta z 1684 wikipedia.org

Legenda mówi, że zamek był połączony z miastem podziemnym tunelem, który biegł pod dnem jeziora Ełckiego … Były to czasy, kiedy wojska szwedzkie panoszyły się w Polsce, wspomagane m.in. przez najemników tatarskich. Po bitwie pod Prostkami Tatarzy zaatakowali Ełk. Miasto zostało splądrowane i spalone, a ludzi wzięto w jasyr. Część mieszkańców zdołała ukryć się na zamku ełckim, zanim Tatarzy przypuścili atak na miasto. Byli tam bezpieczni, ponieważ most wiodący do zamku spalono w obliczu zagrożenia, a innej możliwości dotarcia do zamku nie było. Nastał wieczór. Tatarzy rozbili obóz w lesie na pobliskim wzgórzu. Wojownikom wydano świąteczne przydziały kumysu, zwycięstwo pod Prostkami i sukces odniesiony w Ełku należało uczcić. Po świętowaniu wszyscy zapadli w kamienny sen. Wtedy to podziemnym tunelem ruszyła z zamku pomoc dla ełczan wziętych w jasyr. Więźniów znaleźli tuż przy tatarskim obozie. Wyzwoleni ełczanie wrócili podziemnym przejściem do zamku, gdzie radowali się po szczęśliwym zakończeniu akcji oswobodzenia … a Tatarzy dotąd nie wiedzą jakim cudem udało się zbiec więźniom i opowiadają sobie legendy, jedna bardziej niesamowita od drugiej.

Most Westchnień

Legendy o Ełku

Legendy o Ełku

Dzisiejszy bieg rzeki Ełk jest efektem między innymi działań pogłębiających koryto w latach 60. XX wieku. Gdy ktoś wówczas zapuszczał się w okolice mostu kolejowego, dostrzegał w niewielkiej odległości pnie świadczące o przebieganiu tędy niewielkiej kładki, mostku, do którego prowadziła zresztą wydeptana ścieżka. Wkrótce jednak zaczęto osuszać mokradła w okolicach torów i dziś nie dostrzegamy już żadnych śladów ani drogi, ani mostu.

Dzięki miejskiej legendzie wiemy, że przejście było nazywane „Mostem Westchnień”. Dlaczego? W XIX wieku żył w Ełku pewien krawiec, po którego śmierci żona oraz córka Marta przeprowadziły się na wieś Niedźwiedzkie. Dziewczyna odziedziczyła po ojcu talent i fach, z kolei matka zajmowała się wydobywaniem torfu, który służył za opał. Pewnego dnia Marta dostrzegła na nieodległej ziemi lepszy torf i postanowiła pokazać go matce, nie mając złych intencji. Wdowę oskarżono jednak o kradzież i uwięziono. Dziewczyna tak się tym załamała, że pobiegła na most kolejowy i rzuciła się w toń… Niedługo powstały w tych okolicach koszary, a żołnierze przygotowali niewielki, drewniany most, który ułatwiał im szybką przeprawę w trakcie ćwiczeń. Zaczęli też z niego korzystać mieszkańcy Ełku. Problem w tym, że według legend, przy wietrznej pogodzie przy przechodzeniu przez most słychać było potworne jęki uwięzionej, cierpiącej duszy nieszczęsnej Marty. Stąd nazwa – „Most Westchnień”.

Jaćwingowie, krew i kamień

Jak wiadomo, przed wiekami okolice Ełku zamieszkiwali Jaćwingowie, o których wiemy zdecydowanie mniej, niż byśmy chcieli. Z ich czasami wiąże się ciekawa legenda, która tłumaczy nazwę wsi Stare Juchy. Do dziś, w języku slangowym, ale i gwarze, słowo „jucha” oznacza krew. A ta miała obficie ściekać z charakterystycznego, wielkiego kamienia (12 metrów w samym obwodzie!), który ujrzymy i dziś, ruszając kilkaset metrów na wschód od wiejskiego kościoła. Tam bowiem, według podań, poganie składali ofiary swoim bogom. (video)

Dolina Karoliny

Gmina Kalinowo w powiecie Ełckim również ma swoją ciekawą legendę, w której fakty mieszają się z plotkami, a dziś trudno jest nam stwierdzić, co wydarzyło się naprawdę. Wieś Golubie została założona jeszcze w pierwszej połowie XV wieku. W XVIII wieku na obrzeżu wsi zamieszkał zamożny Niemiec, którego żona miała na imię Karolina. Gdy mężczyzna był już wiekowy, zakochał się w młodej służce. Bogu ducha winną, zdradzoną Karolinę uwięzili w piwnicy, gdzie wkrótce zmarła, tymczasem wśród ludzi rozpuścili wieści o jej rzekomej chorobie psychicznej i leczeniu w zamkniętym ośrodku. Leciwy gospodarz poślubił młodą kochankę, jednak duch Karoliny nie dawał im spokoju. Świeżo upieczona żona faktycznie trafiła do szpitala psychiatrycznego, a Niemiec zmarł w osamotnieniu. I co najciekawsze – od 1818 roku do 1945 wśród mieszkańców i w oficjalnych dokumentach okolica była nazywana Karolinenthal, czyli Dolina Karoliny!

Ciborka

Dzieje naszego regionu w dużej mierze uzależnione są od czasów panowania krzyżaków. To właśnie w XV wieku powstało wiele wsi, które istnieją do dziś. Skomack Wielki, leżący obecnie w gminie Stare Juchy, powstał na prawie chełmińskim jeszcze w 1499 roku. Nazwa wywodzi się od wodza Jaćwingów, którzy ongi zamieszkiwali te tereny. Spacerując po Skomacku Wielkim niemal na pewno trafi się w okolice góry zwanej – nie wiadomo dlaczego – Ciborką.

Jak głosi legenda, przekazywana z pokolenia na pokolenie, w deszczowe wieczory można na niej usłyszeć bolesne wołanie pewnej damy, która umarła z miłości. Żyła tu przed wiekami i choć piękna i mądra – odrzucała wszelkie zaloty, ponieważ nie potrafiła kochać, serce miała jak z lodu. Pewnego dnia do wsi przybył młodzian szczególnej urody. Dotychczas samotna kobieta bardzo się w nim zakochała, lecz ten – wolał inne panny, wkrótce zniknął. Kobieta z nieszczęśliwej miłości straciła poczucie rzeczywistości, codziennie wchodząc na górę i krzycząc za młodzieńcem, aż w końcu z żalu umarła. Może lepiej nie wsłuchiwać się w szum deszczu na wzniesieniu…?

Są to tylko wybrane legendy o Ełku

podawane z dziada pradziada przez okolicznych mieszkańców. Udowadniają, jak ciekawym miejscem był i nadal jest Ełk.

Zapraszam do oglądania Rafał Karaś

1. Młyn wodny w Stradunach

2. Sup graniczny w Prostkach 1545r

3. Weża widokowa w Starych Juchach

4. Góra Bunelka

 5. Drewniany kościół Ostrykół 1667

6. Kamień ofiarny Jaćwingów

 

 

fraza kluczowa:  Legendy o Ełku, ciekawostki ełk, Legendy o Ełku, Legendy o Ełku, Legendy o Ełku, ciekawostki ełk, Legendy o Ełku, ciekawostki ełk, Legendy o Ełku, ciekawostki ełk

Dodaj komentarz